czwartek, 2 maja 2013

" Jak ubezpieczyciele przycinają na OC"

Witam serdecznie

Krótka notka odnosnie tego, jak nie zdająć sobie sprawy zostajemy "oszukani" przez ubezpieczycieli.

Sprawa jest prosta. Masz stłuczkę z winy drugiego uczestnika ruchu. Spisujesz protokół, masz OC sprawcy i dumnie idziesz do jego ubezpieczyciela. Ten zaś sporządza ocenę techniczną uszkodzonego pojazdu i wypłaca gotówkę. Zadowolony, że sobie wyremontujesz tanio auto, cieszysz się, że jeszcze zostanie coś z tego w portfelu.

I tak mniej więcej robi większośc kierowców. Z tym, że rzecz jest nastepująca. Na tym procederze tracisz tylko Ty, a zwlaszcza kiedy masz auto do mniej więcej 8 lat.
Przy autach do wskazanej wyżej daty ubezpieczyciel powinien wypłacić nam odszkodowanie w częściach oryginalnych. Co z tego wynika? A to, że dokonując wypłaty samodzielnie, przekazuje on nam gotówkę, ale biorąc pod uwagę ceny części zamiennych.
Z samej praktyki mogę śmiało stwierdzić, iż tracisz na tym w przybliżeniu conajmniej 1/3 tego co powinieneś uzyskać.

A wniosek jest taki, że tracisz podwójnie. Nie dość, że na cenach części zamiennych to i na ubytku wartości handlowej pojazdu.
Także warto pamiętać aby nie dać się zmylić ubezpieczycielowi, który gwarantuje nam wysoką wycenę pojazdu.

wtorek, 19 czerwca 2012

"Odszkodowanie od biura podróży"

Witam serdecznie

Nadchodzi czas wakacyjny. W końcu możemy udać się na zasłużony odpoczynek. Wielu z was z pewnością wybierze się na zagraniczną przygodę by troszeczkę oderwać sie od rzeczywistości.

Warto zatem pamiętać o kilku ważnych rzeczach i usługach jakie oferują nam biura podróży.

Organizatorzy turystyczni licząc na lepsze zyski w okresie letnim, wykorzystujący oferty last minute narażają nas na zjawisko overbookingu. Polega ono na tym, iż biuro podróży rezerwuje miejsca dla podróznych w hotelach, wiedząc jednocześnie, iż nie ma tam wystarczających miejsc. Wówczas podróżni spedzają wakacje w innych obiektach, często o niższym standardzie.
Ponadto takżę inne rzeczy moga odbiegać od warunków umownych. Dotyczą one w szczegolności: wyżywienia, transportu czy programu wycieczki.

Co w takiej sytuacji należy zrobić?

W pierwszej kolejności pamiętajmy aby na taką wycieczke zabrac ze sobą: umowę, program wycieczki, katalog oraz warunki uczestnictwa. Dzięki temu będziemy mogli na bieżąco kontrolować to czy nasze biuro wywiązuje się ze swoich zobowiązań.
Natomiast w przypadku gdy z jakiś przyczyn organizator wycieczki nie może wykonać jakiegoś świadczenia to wowczas w ramach tego powinien nam zagwarantować odpowiednie świadczenie zastępcze lub obniżyć cenę wyjazdu.

Po drugie w takich okolicznościach należy nam sie odszkodowanie od organizatora wycieczki. Już na samej wycieczce należy wszelkie uwagi zwracać rezydentowi wycieczki i zażądać od niego pisemnego protokołu, który będzie stwierdzał zaistniałe uwagi. Wszelkie nieprawidłowości warto dokumentować własnym aparatem oraz zbierać kopie rachunków za wszelkie usługi, które miały być zawarte w cenie wycieczki.

Po powrocie z wycieczki reklamację należy złożyć w biurze podróży w terminie 30 dni od dnia zakończenia wycieczki. Biuro podróży ma na ustosunkowanie się do reklamacji 30 dni od jej wpłynięcia i w przypadku braku takowej odpowiedzi ze strony biura, poczytuje się ją za uzasadnioną.

Warto także wiedziec, iż biuro podróży nie może bronić się zarzutem, iż to nie ono ponosi odpowiedzialność za obsługe wycieczki zrzucając ją na inne podmioty: hotelarza, restauratora czy przewożnika. Dla nas jako podróżujących nie ma znaczenia kto wykonywał dane usługi. Skoro zapłaciliśmy biuru podróży i z nim zawarliśmy umowę to takie argumenty nie znajduja uzasadnienia.

niedziela, 3 czerwca 2012

"Stłuczka drogowa, a brak przeglądu, prawa jazdy itp."

Witam serdecznie

Ostatnio jeden z moich znajomych zapytał mnie jak przedtawia się wypłata odszkodowania OC w przypadku braku badania technicznego?

Problem jest dość istotny z racji tego, iz ubezpieczyciele mogą stosować różne warianty obrony by uniknąć wypłaty odszkodowania czy stosowanie je zmniejszyć.

Zgodnie z art. 43 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych ubezpieczyciel może żądać zwrotu wypłaconego odszkodowania z OC w nastepujących wypadkach:
- jeżeli kierujący wyrządził szkodę umyślnie, w stanie po użyciu alkoholu lub innych środków
- wszedł w posiadanie pojazdu w skutek popelnienia przestepstwa
- nie posiadał prawa jazdy
- zbiegł z miejsca zdarzenia.

W tych wypadkach ubezpieczyciel z pewnością zwróci sie do nas o zwrot wypłaconej kwoty. Natomiast sam nie może odmówić jej wypłaty poszkodowanemu.
Brak badania technicznego nie został wymienony w tych punktach, jednkaże w sytuacji gdy nasz pojazd w wyniku braku przeglądu technicznego przyczynił sie do powstania szkody to wówczas ubezpieczycielowi będzie przysługiwało prawo regresu. Przykładowo brak tylnych świateł stopu czy hamulców co spowodowało kolizję drogową.

Jeżeli chodzi o AC to ubezpieczyciele wyłączają swoją odpowiedzialność w różnych przypadkach co znajduje się w umowie z takim ubezpieczycielem.
Dla przykładu obejmuje to zazwyczaj szkody:
- ktorych wartość nie przekracza określonej kwoty (np. 500zł)
- spowodowane umyslnie lub pod wplywem alkoholu
- spowodowane bez badania technicznego
- powstałe w skutek niewłaściwego załadowania ładunku czy bagażu
- powstałe w skutek kradzieży, która zostala dokonana z "naszą winą" (pozostawienie kluczykow w pojeździe)
To sa tylko przykładowe wyliczenia i każdy katalog może być modyfikowany indywidualnie

Na koniec warto jedynie nadmienić, iz ubezpieczyciele z reguły zaniżają odszkodowania. W końcu są przedsiębiorcami i równiez dążą do osiągnięcia zysku.

środa, 2 maja 2012

"Przyczynienie sie pacjenta - odmowa poddania się zabiegowi"

Witam serdecznie

Tytuł posta najlepiej oddałoby pytanie:

Czy pacjent, który został poszkodowany przez szpital ma obowiązek poddania się operacji, która skutkować będzie zmniejszeniem szkody? A dalej zmniejszeniem odszkodowania?

Jest to warte zastanowienia gdyż są to sytuacje, w których z pewnością znalazł się nie jeden pacjent.

Otóż co sie stanie gdy wystąpi szkoda? Czy dostaniemy odpowiednie odszkodowanie? Czy w jakimś stopniu nie przyczyniamy sie do powstania szkody?

Z jednej strony należy szanować autonomię woli pacjenta, ale z drugiej czy takie postępowanie nie zmierza do sytuacji gdzie pacjent oczekuje na odpowiednio wyższe odszkodowanie?

Te dwie, powyższe kocepcje należałoby trochę uściślić.
1. Trzeba pamietac, iż sprawca szkody nie może od nas oczekiwać poddania się zabiegowi operacyjnemu, który zmniejszy szkodę.
Ponadto odmowa poddania się zabiegowi nie może być uznana za sprzeczną z zasadami wspolzycia społecznego. Pacjent nie może byc do takiego zabiegu przymuszony

Według zwolenników tej koncepcji istotna jest zawsze wola pacjenta, który ma prawo odmówić poddania się zabiegowi.

2. Według drugiej teorii, jeżeli zabieg jest prosty, wypróbowany, powszechnie stosowany, przynoszacy pomyślne wyniki i poprawę stanu to już w takim wypadku odmowa poddania sie zabiegowi musi być zrozumiała dla wiedzy medycznej i racjonalnie uzasadniona

W mojej ocenie jeżeli operacja jest faktycznie prosta, bezbolesna, bezpieczna i rokuje pomyślny wynik to taką odmowę poczytałbym za przyczyniania się poszkodowanego pacjenta. W takiej sytuacji motywem pacjenta nie byłoby zwiększenie szansy na wyzdrowienie tylko chęć uzyskania wyższego odszkodowania.

Na marginesie można jedynie dodać, iż takie czynniki jak: niestosowanie się do zaleceń lekarza, lekceważenie ostrzeżeń, nie zgłaszanie sie na badania kontrolne czy zatajanie jakichś komplikacji, dolegliwości z pewnością będą uznane za przycyznienie się pacjenta do powstania szkody.



niedziela, 15 kwietnia 2012

"Odszkodowanie od MZK"

Witam serdecznie

Czasami zdarza się, że w natłoku codziennych spraw i szybkiego tempa życia nie zdajemy sobie sprawy kiedy i w jakich okolicznościach możemy domagać się słusznego odszkodownaia i zadośćuczynienia.

Takim przykładem może być nawet Miejski Zakład Komunikacji.
Otóż często się zdarza, że jadąc w załtoczonym busie, w godzinach szczytu czy z nerwowym kierowcą, autobus szaleje na zakrętach i stosuje zasadę gaz - hamulec. W takich sytuacjach nietrudno o to by uderzyć głową w poręcze (też mi sie tak zdarzyło) czy nawet przewrócić.
W takiej sytuacji nie myślimy raczej o tym żeby zglosić się do MZK o odszkodownaie i zadośćuczynienie, oczywiście pod warunkiem, że nasze zdrowie tutaj faktycznie ucierpiało.
Jesli wina kierowcy nie budzi wątpliwości to sprawa jest klarowna i MZK powinno nam zapłacić.

Powyższe nie budzi wątpliwości, iz zgodnie z prawem przewozowym i wyrokiem SA w Poznaniu, ktorego tezę pozwole sobie zacytować "zawierając umowę przewozu przez wykup biletu, pasażerowie mają podstawy oczekiwać ze strony przewoźnika dołożenia najwyższego stopnia staranności dla zapewnienia im bezpieczeństwa podróży. Z tego obowiązku prowadzący zakład komunikacyjny nie wywiązuje się narażając pasażerów na utratę zdrowia, jeżeli kontrola tego zakładu nienależycie wykonuje czynności kontrolne”.

Podobnie w przypadku pobicia w autobusie gdy sprawcy czy sprawców nie uda sie ustalić (wówczas to oni ponosili by odpowidzialność). Ewentualne uwolnienie się MZK od odpowiedzialności w takim wypadku musiałoby być udowodnione podjęciem działań przez kierowcę busa chociażby w postaci powiadomienia policji czy zamknięcia drzwi i skierowania się na komisariat.

W takich wypadkach niewątpliwie MZK będzie musiało nam wypłacić okresloną kwotę tyutulem odszkodowania czy zadośćuczynienia.

Ale słyszałem też o przypadkach gdzie osoba żądała zadośćucznienia za spóżniony autobus, którego opóźnienie spowodowało niezatrudnienie w danej firmie.
No tutaj raczej trzeba byc rozsądnym i wątpie aby jakiś sąd takie roszczenie uznał. Przecież zawsze mozna wyjść wczesniej albo wziąć taksówkę.

czwartek, 5 kwietnia 2012

"Problem z portalem "pobieraczek"

Witam serdecznie

Z uwagi na to, iż dużo osób spotkało się z tą stroną i wiele osób otrzymało wezwania do zaplaty za zalogowanie sie na tym portalu, chciałbym przedstawić parę informacji na jego temat.

Otóż pobieraczkiem zajmowalem się już w zeszłym roku i tak na prawdę nie ma czym sie przejmować.

Portal przegrywa sprawy w sądach i karany jest przez UOKIK.

1. Z reguły na portalu rejestruja się małoletni więc juz na samym wstepie problem jest z głowy. Do czynności prawnej, przez którą osoba ograniczona w zdolności do czynności prawnych zaciąga zobowiązanie lub rozporządza swoim prawem, potrzebna jest zgoda jej przedstawiciela ustawowego. Czyli brak zgody rodzica pociąga za sobą automatycznie nieważność takiej umowy.
2. Po drugie, termin do odstąpienia od umowy wynosi trzy miesiące gdyż portal internetowy nie przekazuje nam zawatrej umowy ani infortmacji na temat odstapienia od niej.
3. Po trzecie praktykę rynkową uznaje się za działanie wprowadzające w błąd, jeżeli działanie to w jakikolwiek sposób powoduje lub może powodować podjęcie przez przeciętnego konsumenta decyzji dotyczącej umowy, której inaczej by nie podjął.
W razie dokonania nieuczciwej praktyki rynkowej konsument, którego interes został zagrożony lub naruszony, może żądać zaniechania tej praktyki, usunięcia jej skutków, oraz naprawienia wyrządzonej szkody na zasadach ogólnych, w szczególności unieważnienia umowy z obowiązkiem wzajemnego zwrotu świadczeń oraz zwrotu przez przedsiębiorcę kosztów związanych z nabyciem produktu

Nie wątpie, iż wiele osób wystraszonych wezwaniem do zapłaty dokonało uiszczenia wskazanej kwoty (pewnie zwłaszcza młode osoby wystraszone konsekwencjami), jednakże z doświadczenia już wiem, że wystarczy poinformowanie portalu o odstąpienie od umowy z przytoczeniem wskazanych wyżej przeslanek. Gdy ktoś ma wątpliwości to zawsze można zadzwonić do rzecznika konsumentów.
W przypadku dalszych maili ze strony portalu można jedynie potwierdzić zajęte wcześniej stanowisko bądź "milczeć". Na pewno nic złego się nie stanie.

piątek, 30 marca 2012

"Pacjent a komisja wojewódzka"

Witam serdecznie

We wczorajszej Gazecie Prawnej ukazał sie artykuł pt. "Pacjent za błąd otrzyma 100 tys. zł"

Dotyczy to uproszczonych procedur dochodzenia roszczeń w przypadku tzw. zdarzeń medycznych, ktore to roszczenia będą rozpatrywane przez powołane przez wojewodę komisje wojewódzkie.

Tytuł brzmi dosyć optymistycznie. 
Otóż zgadza się, iż takie jest założenie działania tych komisji - uproszczona procedura, szybsze rozpatrzenie sprawy, szybsze otrzymanie odszkodowania.
Wszystko pięknie. Ale przyjrzyjmy sie temu bliżej:
 - wątpie by procedura tak szybko trwała (w założeniu do 4 mc) z uwagi na powoływanie biegłych z zakresu medycyny co w praktyce trwa kilka miesięcy
- po drugie wystepując do takiej komisji trzeba się zrzec wszystkich roszczeń co do skutków zdarzenia medycznego jakie wystąpiły do czasy złożenia wniosku do komisji
- dalej mamy mowę o kwocie 100 tys. Z tym, że jest to górna granica jaką może przyznać komisja. Na nią składają sie trzy elementy: pogorszenie stanu zdrowia, uciążliwośc leczenia i pogorszenie jakości życia. Każdej z tych rzeczy przyporządkowany jest określony procent wagi, który przekłada się na zasądzone odszkodowanie.

Mankamentów tej procedury można by jeszcze troche wyliczyć. Zobaczymy w praktyce jak te owe komisje, ktore de facto rozpoczęły działalność z dniem 1 stycznia 2012r., będą rozpatrywały zaistniałe spory.

Niemniej jednak decyzja w sprawie dochodzenia roszczeń czy to tradycyjnie przed sądem czy przed komisją należy do pacjenta. Warto jednak wcześniej skonsultować taką decyzję z prawnikiem, który będzie się orientował w sprawach medycznych, aby dokładnie ocenił jaka jest nasza szansa na wygraną i ewentualnie jakiej kwoty odszkodowania możemy oczekiwać.

poniedziałek, 19 marca 2012

"Odszkodowanie za dziurę w drodze"

Witam serdecznie

Czas wiosenny to okres łatania w asfalcie pozostałości po zimie. Niestety w wielu miejscach możemy napotkać niespodzianki, które mogą skutkować urwanym kołem, wykrzywioną felgą czy urwanym zawieszeniem
W takich przypadkach warto wiedzieć o kilku podstawowych zasadach które powinniśmy wykonać aby otrzymać odszkodowanie:

- po pierwsze (co jest najważniejsze) aby uzyskać odszkodowanie należy zebrać dowody. Na miejsce powstania szkody należy wezwać Policję, która sporządzi określony protokół wraz z dokumentacja fotograficzną. Policja opisze dokładnie okoliczności zdarzenia, uszkodzenia samochodu, panujące warunki atmosferyczne i zachowanie kierowcy. Można także spisać dane ewentualnych świadków zdarzenia
Należy pamiętać, iż w przypadku niedostosowania prędkości do warunków jazdy czy niezachowania odpowiedniej ostrożności będzie trudno o odszkodowanie.

- po drugie należy ustalić kto jest zarządca drogi i do niego zgłosić się po odszkodowanie lub bezpośrednio do ubezpieczającego

- następnie odbędzie się ocena uszkodzeń pojazdu przez rzeczoznawcę ubezpieczyciela

- i na koniec, w terminie 30 dni odszkodowanie powinno wpłynąć na konto

 W przypadku niezadowolenia z decyzji zawsze można jeszcze wystąpić na drogę sądową.

Jeśli posiadamy ubezpieczenie AC to od razu możemy zwrócić się do naszego ubezpieczyciela (nie tracimy zniżek), który następnie sam wystąpi z regresem wobec zarządcy drogi.

sobota, 25 lutego 2012

"Roszczenie za mobbing"


Witam

Chciałbym zwrócić uwagę na problem czy sytuację z jaką być może ktoś z was się spotkał.

Mianowicie dość ostatnio niechlubnie popularny mobbing.

Ostatnio w jednej z gazet pojawił się artykuł, w którym została zaprezentowana możliwość dochodzenia zadośćuczynienia za stosowanie mobbingu. Otóż kodeks pracy reguluje jedynie możliwość dochodzenia zadośćuczynienia w przypadku wywołania rozstroju zdrowia w wyniku stosowani mobbingu.

Ale co w sytuacji gdy jesteśmy poniżani, źle traktowani, ale to nie doprowadziło do rozstroju zdrowia?

Tutaj z pomocą przychodzi niedawne orzeczenie SN, w którym sąd stwierdził, iż w takim przypadku można skierować sprawę na drogę postępowania cywilnego w związku z naruszeniem dóbr osobistych. W takim przypadku można „od razu” – inaczej niż w kodeksie pracy, skarżyć bezpośrednio osobę naruszająca nasze dobra osobiste czyli tak zwanego mobbera.

Przed sądem pozostaje jedynie kwestia wykazania jakie konkretne dobro osobiste zostało naruszone np. dobre imię czy godność osobista

niedziela, 5 lutego 2012

"Roszczenia matki w przypadku uszkodzenia płodu"

Witam

Chciałbym dzisiaj troszeczkę nawiązać do pierwszego tematu jaki został zamieszczony na moim blogu.

Mianowicie jak przedstawia się sytuacja w przypadku niewłaściwego postępowania lekarza w trakcie porodu i jakie są tego konsekwencje?

Otóż czynności podejmowane przez ginekologa i położną  trakcie porodu muszą się charakteryzować stanowczością, zdecydowaniem oraz ciągłym monitoringiem pracy płodu.
Efekty tych zaniedbań mogą być nieodwracalne dla zdrowia i życia matki i płodu.
Zmierzam do tego, iż nie zastosowane w odpowiednim czasie cesarskiego cięcia może doprowadzić do niedotlenienia płodu, a także śmierci dziecka czy matki.
Brak nadzoru nad badaniem KTG, które jest zapisem częstości pracy serca płodu, błędna komunikacja między położną a lekarzem, czy samo podejście lekarza, który usiłuje przeprowadzić poród drogą naturalną mogą doprowadzić do tak zwanego błędu terapeutycznego.

Błąd terapeutyczny zachodzi w przypadku wyboru niewłaściwej metody lub wadliwego sposobu leczenia.
W takich wypadkach poszkodowana kobieta ma prawo dochodzić słusznego odszkodowania na drodze sądowej.
W skład takiego roszczenia weszłoby:
- odszkodowanie - wszelkie koszty wynikłe z rozstroju zdrowia lub uszkodzenia ciała
                             - renta (jeżeli dziecko urodziło się z jakąś wadą genetyczną)
- zadośćuczynienie za doznaną krzywdę. (przy ustalaniu tej kwoty na rzecz dziecka Sąd będzie brał pod uwagę np. konieczność stałej pomocy i opieki nad dzieckiem, współistnienie innych schorzeń, wiek dziecka, rokowania na przyszłość)
Ponadto w przypadku wadliwego przeprowadzania porodu, gdyby odebrano matce możliwość ponownego zajścia w ciążę, powinna ona otrzymać zadośćuczynienie za utratę szansy posiadania dzieci. Takie zadośćuczynienie z uwagi na swój charakter i szczególny rodzaj krzywdy powinno być relatywnie wyższe.

W przypadku ustalania kwot zadośćuczynienia Sądy nie stosują sztywnych reguł. Każdy przypadek rozpatrują indywidualnie, a kwoty zasądzane w innym sprawach mają tylko stanowić wskazówkę.

środa, 1 lutego 2012

"Internet a ACTA"

Witam serdecznie

     Tym razem nieco o innej kwestii. Ale na pewno o kwestii, która ostatnimi czasy wywołuje najwięcej kontrowersji.

     Mianowicie tajemnicze ACTA.
Celem tej regulacji ma być ochrona własności intelektualnej. Ale czy taka ochrona jaka przyświecała krajom o największym potencjale gospodarczym ( USA i Japonia) – do których de facto dołączyły inne kraje – nie jest czasem w dużym stopniu, a może i głównie w interesie właśnie tych państw?
Można stawiać wiele takich pytań. Tym bardziej, iż procedura tworzenia tej umowy nie była poprzedzona żadnymi konsultacjami społecznymi. Przecież my również nie wiedzieliśmy, iż taka umowa ma zacząć obowiązywać. Co więcej, jak zostało to zauważone, forma wskazywania uwag do tego projektu przez poszczególne resorty wywołuje kolejne kontrowersje. (nic dziwnego skoro owe uwagi miały być przedstawione na dwa dni przed zmianą ministerialnych stołków – nic dziwnego, że nikt się nie „wychylił”).

     Ale chyba to co tyczy nas najbardziej – czyli nas internautów – osób korzystających z Internetu na co dzień i w dużej mierze nie zdających sobie sprawy z tego jakie konsekwencje mogą nas spotkać:
 - cenzura
 - ograniczenie wolności słowa i praw obywatelskich (czyli zasady określone w Konstytucji)
 - a także odcięcie od Internetu
To wszystko ma służyć interesom ochrony własności intelektualnej i wprowadzaniu podróbek.
Zgodzę się jeśli chodzi o samą ideę projektu. Natomiast w dzisiejszym wirtualnym świecie, który jest nieco inny od rzeczywistego trudno będzie narzucać jakiekolwiek ograniczenia. Można to robić, ale na pewno w sposób rozsądny.
Założenie jest proste – aby zmusić obywatela do „normalnego”, zgodnego z prawem, kupowania muzyki, filmów itp. legalnie. Ale wątpię aby przecięty obywatel (student, uczeń), mógł sobie pozwolić na co rusz kupno oryginalnej płyty czy gry. Nikt mnie do tego nie zmusi. Jeżeli ktoś będzie miał wybór kupno płyty za 60 zł, a zaoszczędzenie tych pieniędzy to gwarantuje, że wybierze to drugie. I tak naprawdę idea producentów spełznie na niczym. Zamiast czerpać korzyści z legalnej sprzedaży, popyt zmaleje, a w dalszej perspektywie te założenia odbiją się czkawką.

     Tak na marginesie. Mam wrażenie, że to jest instytucja podobna do tej z naszego podwórka. Chodzi o ustawę o przeciwdziałaniu narkomanii i używanie narkotyków na własny użytek. Niby chodzi o ochronę wyższych interesów, działalności przestępczej, a tu jak zawsze dotyka zwykłego obywatela, który nie jest niczego winien.
Wielkie kartele tylko zacierają ręce.

     Mam nadzieję, idąc za słowami Ministra Boniego, że teraz zaczną się dopiero rozmowy z internautami i prawnikami, a żadnej internetowej inwigilacji nie będzie.

poniedziałek, 30 stycznia 2012

"Problematyka znieczulenia przy porodzie w świetle świadczeń gwarantowanych"


Otóż czego sprawa dotyczy?

Mianowicie tego, iż większość kobiet nie wie o tym, że ma możliwość skorzystania z takiego znieczulenia w trakcie porodu.
Pacjentka ma prawo zażądać takiego znieczulenia na własne życzenie np. wtedy gdy obawia się silnych bólów porodowych.
Niekiedy szpitale odmawiają takiego świadczenia co jest wynikiem stanowiska Ministerstwa Zdrowia, które uważa, iż świadczenia związane z porodem znajdują się w koszyku świadczeń gwarantowanych i szpitale nie mają prawa pobierać za takie znieczulenie dodatkowych opłat.
Zgadza się, jednakże Ministerstwo Zdrowia nie dotknęło kwestii znieczulenia na życzenie. Owszem, jest wiadome, że takie znieczulenie się należy bezpłatnie, ale tylko w wypadkach wskazanych medycznie.

Co z tego wynika?

To, że w przypadku gdy kobieta odczuwa bardzo silne bóle porodowe to do lekarza należy decyzja czy takie znieczulenie będzie zrefundowane czy też nie. W innym razie (w przypadku braku wskazań medycznych), kobieta może za takie świadczenie zapłacić.
Z tym, że tutaj pojawia się kolejny szkopuł. Mianowicie szpitale w wyniku obawy przed MZ odmawiają tych świadczeń bądź pobierają je w inny sposób.
Ponadto stawki za takie świadczenie również odmiennie się kształtują w zależności od danego szpitala. Mogą one wynosić od 300 aż do 700 zł.
Warto w takim przypadku, przed wybraniem konkretnego szpitala na poród, zaznajomić się czy w danym szpitalu jest udzielane takie świadczenie i w jakiej kwocie. Uniknie się wtedy ewentualnych niedomówień i zaskoczenia w trakcie porodu, że niestety trzeba będzie rodzić w bólu. 

Czy ktoś z Was doświadczył już takiego sposobu podejścia do pacjentki?