Witam serdecznie
Tym razem nieco o innej kwestii. Ale na pewno o kwestii, która ostatnimi czasy wywołuje najwięcej kontrowersji.
Mianowicie
tajemnicze ACTA.
Celem tej regulacji ma być ochrona własności intelektualnej. Ale czy taka ochrona jaka przyświecała krajom o największym potencjale gospodarczym ( USA i Japonia) – do których de facto dołączyły inne kraje – nie jest czasem w dużym stopniu, a może i głównie w interesie właśnie tych państw?
Można stawiać wiele takich pytań. Tym bardziej, iż procedura tworzenia tej umowy nie była poprzedzona żadnymi konsultacjami społecznymi. Przecież my również nie wiedzieliśmy, iż taka umowa ma zacząć obowiązywać. Co więcej, jak zostało to zauważone, forma wskazywania uwag do tego projektu przez poszczególne resorty wywołuje kolejne kontrowersje. (nic dziwnego skoro owe uwagi miały być przedstawione na dwa dni przed zmianą ministerialnych stołków – nic dziwnego, że nikt się nie „wychylił”).
Ale chyba to co tyczy nas najbardziej –
czyli nas internautów – osób korzystających z Internetu na co dzień i w dużej mierze nie zdających sobie sprawy z tego jakie konsekwencje mogą nas spotkać:
- cenzura
- ograniczenie wolności słowa i praw obywatelskich (czyli zasady określone w Konstytucji)
- a także odcięcie od Internetu
To wszystko ma służyć interesom ochrony własności intelektualnej i wprowadzaniu podróbek.
Zgodzę się jeśli chodzi o
samą ideę projektu. Natomiast w dzisiejszym wirtualnym świecie, który jest nieco inny od rzeczywistego trudno będzie narzucać jakiekolwiek ograniczenia. Można to robić, ale na pewno w sposób rozsądny.
Założenie jest proste – aby zmusić obywatela do „normalnego”, zgodnego z prawem, kupowania muzyki, filmów itp. legalnie. Ale wątpię aby przecięty obywatel (student, uczeń), mógł sobie pozwolić na co rusz kupno oryginalnej płyty czy gry. Nikt mnie do tego nie zmusi. Jeżeli ktoś będzie miał wybór kupno płyty za 60 zł, a zaoszczędzenie tych pieniędzy to gwarantuje, że wybierze to drugie. I tak naprawdę idea producentów spełznie na niczym. Zamiast czerpać korzyści z legalnej sprzedaży, popyt zmaleje, a w dalszej perspektywie te założenia odbiją się czkawką.
Tak na marginesie. Mam wrażenie, że to jest instytucja podobna do tej z naszego podwórka. Chodzi o ustawę o przeciwdziałaniu narkomanii i używanie narkotyków na własny użytek. Niby chodzi o ochronę wyższych interesów, działalności przestępczej, a tu jak zawsze
dotyka zwykłego obywatela, który nie jest niczego winien.
Wielkie kartele tylko zacierają ręce.
Mam nadzieję, idąc za słowami Ministra Boniego, że teraz zaczną się dopiero rozmowy z internautami i prawnikami, a żadnej internetowej inwigilacji
nie będzie.