Otóż
czego sprawa dotyczy?
Mianowicie
tego, iż większość kobiet nie wie o tym, że ma możliwość skorzystania z takiego
znieczulenia w trakcie porodu.
Pacjentka
ma prawo zażądać takiego znieczulenia na
własne życzenie np. wtedy gdy obawia się silnych bólów porodowych.
Niekiedy
szpitale odmawiają takiego świadczenia co jest wynikiem stanowiska Ministerstwa
Zdrowia, które uważa, iż świadczenia związane z porodem znajdują się w koszyku
świadczeń gwarantowanych i szpitale nie mają prawa pobierać za takie
znieczulenie dodatkowych opłat.
Zgadza
się, jednakże Ministerstwo Zdrowia nie dotknęło kwestii znieczulenia na
życzenie. Owszem, jest wiadome, że takie znieczulenie się należy bezpłatnie,
ale tylko w wypadkach wskazanych medycznie.
Co
z tego wynika?
To,
że w przypadku gdy kobieta odczuwa bardzo silne bóle porodowe to do lekarza
należy decyzja czy takie znieczulenie będzie zrefundowane czy też nie. W innym
razie (w przypadku braku wskazań medycznych), kobieta może za takie świadczenie
zapłacić.
Z
tym, że tutaj pojawia się kolejny szkopuł. Mianowicie szpitale w wyniku obawy
przed MZ odmawiają tych świadczeń bądź pobierają je w inny sposób.
Ponadto
stawki za takie świadczenie również odmiennie się kształtują w zależności od
danego szpitala. Mogą one wynosić od 300 aż do 700 zł.
Warto
w takim przypadku, przed wybraniem konkretnego szpitala na poród, zaznajomić
się czy w danym szpitalu jest udzielane takie świadczenie i w jakiej kwocie.
Uniknie się wtedy ewentualnych niedomówień i zaskoczenia w trakcie porodu, że
niestety trzeba będzie rodzić w bólu.
Czy
ktoś z Was doświadczył już takiego sposobu podejścia do pacjentki?